W poszukiwaniu tajemnicy – „Tajemnice Amy Snow”

„Tajemnice Amy Snow” to jedna z książek z mojej jesiennej listy. tajemnice-amy-snowSięgnęłam po nią za sprawą dosć dobrych recenzji i interesującego opisu na okładce. Wciagnęła mnie, to prawda. A jednak czegoś mi w tej powieści brakuje…

O tej książce wiedziałam, że to powieść z tajemnicą. Sama historia zaczyna się dość ciekawie, bo oto poznajemy młodą Amy Snow, która po śmeirci swojej opiekunki i jedynej przyjaznej duszy, nagle zostaje zupełnie sama bez, jak się wydaje, dachu nad głową, środków do życia i jakichkolwiek perspektyw. Z jednym zadaniem niejako pośmiertnie danym przez zmarłą Aurelię – Amy musi odkryć pewną tajemnicę, postępując zgodnie z instrukcjami pozostawionymi w listach…

Zabawa w podchody w wiktoriańskiej Anglii

Sytuacja jest o tyle ciekawa, że sama główna bohaterka jest postacią mocno intrygującą. A właściwie jej pochodzenie jest owiane tajemnicą. Wiemy o niej tyle, że jako niemowlę została znaleziona przez ośmioletnią wówczas Amelię i to dzięki uporowi tej dziewczynki, jedynej dziedziczki wielkiej fortuny swoich rodziców, mogłą wychować się w ogromnej posiadłości. Przez Aurelię Amy traktowana była jak skarb, a jednoczesnie chyba trochę taka zabawka, żywa laleczka. Przez resztę domowników – najpierw jak powietrze, a gdy już nie dało się jej nie zauważać, jak osobę wysoce niepożądaną. Niemniej to wlaśnie Amy stała się powiernicą Aurelii jej prawdziwą przyjaciółką. I to jej młoda dziedziczka, która umiera w wieku dwudziestu kilku lat z powodu choroby serca powierza odkrycie pewnej skrzetnie skrywanej tajemnicy.

Odkrywanie tej tajemnicy przypomina trochę grę w podchody. Tyle, ze ta odbywa się na terenie całej Anglii. W poszukiwaniu kolejnych listów ukrywającyh wskazówki Amy wyrusza do Londynu, Bath i innych miejsc. Przy okazji odkrywa życie, którego nie była świadoma, żyjąc przez cały czas zamknięta w murach jednej tylko posiadłości. To, co odkryje na końcu wędrówki może być szokujące. Ale chyba jeszcze ważniejsze jets to, że dzięki intrydze wymyślonej przez umierającą Aurelię, pozna siebie, odkryje swoje pragnienia i to, czego pragnie od życia…

Wciągająca historia i lekkie rozczarowanie

Przyznam, że historia Amy Snow od początku mnie wciągnęła. Czytałam tę powieść w podróży, iedy mogłam sobie pozwolić na poświęcenie wieczorów na lekturę. I oczywiście z tego skorzystałam. Z niecierpliwością czekałam na kolejne wskazówki i wreszcie na rozwikłanie tajemnicy. I choć byłam pewna, jaki będzie wynik poszukiwań Amy już na kilkadziesiąt stron przed końcem powieści, czytanie sprawiło mi ogromną przyjemność.

A jednak poczułam się nieco oszukana. Tytuł „Tajemnice Amy Snow” sugerował, że odkrywana przez bohaterkę tajemnica dotyczyć będzie jej samej. Liczyłam na to, że poznamy jakąś dramatyczną historię związaną z jej przyjściem na świat, z jej pochodzeniem. Liczyłam na bardziej zaskakujące i przede wszystkim bardziej obszerne potraktowanie tego wątku. Tymczasem, choć autorka nie pozostawia tego pytania bez odpowiedzi, traktuje je jakby marginalnie… Liczyłam na coś więcej…

Mimo to powieść Tracy Rees „Tajemnice Amy Snow” jest całkiem przyjemna. Tak, to chyba najbardziej pasujące słowo. Nie pieję z zachwytu, ale czas poswięcony tej książce na pewno nie był czaem straconym.

Powieść „Tajemnice Amy Snow” ukazała się w Polsce w lipcu 2016 nakładem wydawnictwa Czarna Owca. Historię Amy przetłumaczył dla polskich czytelników Tomasz Wyżyński. Książka ma około 500 stron. A ja czytałam ją w ramach wyzwania Pod hasłem u Ejotka (TajEmnicE Amy Snow).

Reklamy

10 uwag do wpisu “W poszukiwaniu tajemnicy – „Tajemnice Amy Snow”

    • Całkiem przyjemna to w końcu nie gniot, którego nie da się czytać;) To raczej książka z tych, które można, ale nie trzeba, przeczytać…

      Lubię to

  1. Taki tytuł zobowiązuje 🙂 Książki nie czytałam, ale podobnie jak Ty, miałabym pewne oczekiwania w związku z „okładką” i wspomnianym tytułem. Nie wiem czy po nią sięgnę. Tytuł zapiszę i zobaczymy, nigdy nie wiadomo czy sama nie wpadnie mi w ręce 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s